Artykuł sponsorowany

Dlaczego grzejnik Terma po sezonie grzeje nierówno, szumi albo długo się rozgrzewa

Dlaczego grzejnik Terma po sezonie grzeje nierówno, szumi albo długo się rozgrzewa

Urządzenia grzewcze po kilkumiesięcznej przerwie letniej na pierwszy rzut oka wyglądają na w pełni sprawne. Jednak po jesiennym rozruchu komfort cieplny w pomieszczeniach bywa mocno nierówny. Przyczyna takich wahań leży zazwyczaj w zakłóconym przepływie wody lub obecności powietrza, które podczas postoju instalacji gromadzi się w jej najwyższych punktach. W praktyce instalacyjnej firmy TWM TERMO regularnie spotykamy się z sytuacjami, w których prawidłowo zamontowany panel grzewczy po sezonie wymaga dodatkowej interwencji. Puste przestrzenie w rurach blokują swobodną cyrkulację, przez co system traci swoją pierwotną wydajność. Problem ten dotyka w szczególności budynków poddawanych głębokiej termomodernizacji, gdzie zmiana parametrów pracy całego układu ujawnia drobne, wcześniej niewidoczne usterki hydrauliczne.

Przeczytaj również: Brama garażowa z systemem antywłamaniowym: zabezpiecz swój dobytek w Katowicach

Rozpoznawanie objawów i typowe przyczyny w odnawianych układach

Trzy podstawowe objawy pozwalają szybko zidentyfikować zaburzenia w działaniu układu. Zimna górna część urządzenia przy jednoczesnym ciepłym dole to klasyczny sygnał świadczący o obecności powietrza, które blokuje cyrkulację wody w górnych kanałach. Z kolei opóźnione nagrzewanie całej powierzchni po włączeniu zasilania sugeruje odkładanie się osadu lub częściowe zablokowanie elementów sterujących. Szumy, głośne bulgotanie lub stukanie podczas pracy wynikają najczęściej z przepływu wody przez przestrzenie częściowo wypełnione gazami bądź z nadmiernego oporu w mocno zawężonych przewodach rurowych.

Przeczytaj również: Kosztorysowanie i planowanie inwestycji w instalacje ppoż: porady dla właścicieli nieruchomości

W warszawskich budynkach poddawanych termomodernizacji takie zjawiska ujawniają się o wiele częściej, zwłaszcza przy przejściu na niskie temperatury zasilania. Instalacje pierwotnie przystosowane do starych kotłów węglowych lub gazowych, pracujących na bardzo wysokich parametrach, po wymianie na nowoczesne pompy ciepła wymagają znacznie większego przepływu wody. W takich warunkach stare orurowanie nie zawsze zapewnia odpowiednią cyrkulację. Modernizacja obnaża również usterki związane z brakiem właściwego równoważenia hydraulicznego, które w poprzednich latach skutecznie maskowała po prostu bardzo gorąca woda tłoczona w obieg. Kiedy na zasilaniu płynie czynnik o temperaturze rzędu 35-40 stopni Celsjusza, nawet minimalne zaburzenia przepływu od razu skutkują odczuwalnym niedogrzaniem wyznaczonych stref w budynku.

Przeczytaj również: Jak dbać o świeżo wyremontowaną łazienkę? Porady od ekspertów z Poznania

Podczas diagnozy układu należy w pierwszej kolejności sprawdzić wkładkę termostatyczną, odpowietrznik ręczny, stopień zanieczyszczenia osadem oraz ogólną wielkość przepływu. Uszkodzony lub silnie zanieczyszczony zawór termostatyczny fizycznie ogranicza dopływ czynnika grzewczego, niezależnie od tego, na jaką wartość ustawiona jest sama głowica, która pełni jedynie funkcję zewnętrznego pokrętła sterującego. Mocne zapowietrzenie wymaga systematycznego upuszczania gazów, zaczynając od najwyższych punktów na danej kondygnacji. W dolnych partiach starszych obiegów, wykonanych z mieszanych stopów metali, gromadzi się ciężki magnetyt oraz kamień kotłowy. Zbyt mały przepływ bywa natomiast skutkiem niewłaściwego doboru pompy obiegowej albo zatkanych filtrów siatkowych po niedawno zakończonych pracach remontowych.

Budowa wewnętrzna a specyfika ujawniania się problemów hydraulicznych

Różna geometria profili i rurek zmienia sposób, w jaki fizyczne objawy manifestują się w pomieszczeniu oraz jak należy je prawidłowo odczytywać. Analizując usterki występujące w obsługiwanych przez nas grzejnikach Terma w Warszawie, wyraźnie widać, że specyfika budowy narzuca określone zachowanie czynnika grzewczego. Model Warp S charakteryzuje się dwoma pionowymi kolektorami oraz zaokrąglonymi panelami, co przy podłączeniu dolnym ułatwia fizyczne gromadzenie się pęcherzy powietrza w najwyższych partiach. Taka konstrukcja mocno uwydatnia symptom całkowicie zimnej góry.

Modele z linii rurkowej wymuszają zupełnie inny obieg cieczy. Wariant Aero T opiera się na układzie poziomych rurek, w których osad gromadzi się nieco wolniej, ale ewentualne szumy stają się znacznie bardziej odczuwalne przy obniżonym przepływie. Z kolei wersja Aero V wykorzystuje profile o kontrolowanej deformacji, co wpływa na inną dynamikę oddawania energii do otoczenia. Natomiast seria Blu V to konstrukcja oparta na pionowych rurkach, która dobrze radzi sobie z szybkim zrzutem chłodniejszej wody w dół. Przy mieszanych źródłach ciepła taka pionowa orientacja wymaga bardzo precyzyjnego odpowietrzenia całej instalacji, ponieważ wąskie pionowe kanały zwiększają ryzyko powstawania lokalnych barier termicznych. Wybór pomiędzy klasycznym podłączeniem bocznym a nowoczesnym dolnym w tych wszystkich seriach bezpośrednio determinuje to, czy ewentualna blokada zlokalizuje się w samym urządzeniu, czy utknie wyżej w pionie instalacyjnym.

Prawidłowe odczytanie początkowych symptomów pozwala szybko odróżnić drobną, lokalną usterkę konkretnego panelu od znacznie szerszego problemu z hydrauliką całego budynku. Szumy, stuki czy zimne strefy nie oznaczają od razu awarii urządzenia, ale stanowią czytelny wskaźnik zaburzeń ciśnienia lub zanieczyszczenia wody. Odpowiednia reakcja na te zjawiska fizyczne ułatwia ustabilizowanie układu tuż po zakończeniu większego remontu lub po zmianie głównego źródła na wariant niskotemperaturowy.